Gabrysia, ale zamiast niej, siedzi tam teraz jakaś młódka i mruży na mnie pomalowane powieki.
– W czym mogę pomóc? – pyta bez przekonania.
Rozglądam się po sali. Pomieszczenie to samo, co zawsze, ale wystrój zupełnie inny.
– Była pani z kimś umówiona? – pyta młódka.
– Eeee – mruczę pod nosem. – Szukam księgowych. Fachowe Księgowe. Tutaj było ich biuro.
Dziewczyna marszczy czoło.
– Fachowe Księgowe? Pierwsze słyszę. Marysia!
Jakaś blondynka podchodzi bliżej.
– Na piętrze mamy jakieś biuro księgowe? – pyta ją koleżanka. – Chyba nie?
Blondi wzrusza ramionami.
– Na tym piętrze na pewno nie – odpowiada.
– Przepraszam – mówi jej koleżanka zza biurka. – To nie tu. Może spyta pani na dole w recepcji.
Stoję jak wryta. Nie wiem, co powiedzieć. Ten dzień poważnie mnie już przytłacza. Jestem skołowana. Coś mi się miesza w głowie. Czy to na pewno tu? Czy przypadkiem coś mi się nie poprzestawiało od tego mrozu? No nie. Niemożliwe.
– Mogę pani pomóc w czymś jeszcze? – pyta siksa.
To jest ten moment w filmach, gdzie