Zapominalska — strona 13 z 19

Robi to dwa razy, a potem, skrzecząc fotelem, wraca na swoje początkowe miejsce i z obojętnością oświadcza, że nie ma w tym budynku takiej firmy.

Dziękuję mu nieszczerze i odchodzę w stronę drzwi. Za plecami słyszę, jak mruczy, że coś mu to mówi. Potem rozsuwają się przede mną automatyczne drzwi i znowu trafiam w sidła mrozu.

Pierdolę to. Tak właśnie myślę. Wracam do domu. Nie wiem, co się tu dzieje. Zaczynam już kwestionować samą siebie i dopuszczam opcję, że coś mi się pomyliło. Coś jest ze mną nie tak. No bo co innego? To, że rzeczywistość się pokręciła jest chyba mniej prawdopodobne? Tak?

Sama już nie wiem.

Idę na przystanek. Na zewnątrz jest już ciemno. To nie jest dzień. Nie wiem, która jest godzina, ale czuję, że nie jest wcześnie. Mój zegar biologiczny kłóci się ze świadomością. Mam ochotę wrócić do biura i spytać tego dziada, ale trochę mi wstyd. Może zapytam kogoś po drodze. O, idzie jakiś typ.

– Przepraszam – próbuję zagadać. Gość aż podskakuje. Musiał być nieźle zamyślony. Wyższy jest ode mnie i gruby jak beczka. Twarz ma całą w pryszczach. Od razu zaczynam żałować, że się do niego odezwałam.

– Tak?

– Yyym, czy wiesz... czy wie pan, która jest godzina? – pytam dziwacznie. Aż mi się robi głupio.