Zapominalska — strona 2 z 19

mój telefon? Klepię się po tyłku szukając wybrzuszenia kieszeni, której przecież nie mam, bo nadal jestem w piżamie. Boże. Naprawdę. Czy ja w ogóle się uczesałam? Na pewno nie. Czuję nocny osad na zębach – nawet ich nie umyłam jeszcze.

Chryste, która jest godzina do cholery? Już na pewno jestem spóźniona. Lecę szybko do łazienki i myję zęby. Czeszę kołtuny, ale ciężko je ujarzmić. Świat nie chce ze mną dzisiaj kooperować. Dobra, spokojnie. Ciach, ciach, ciach. W końcu jakoś rozczesuję te kudły. Już jest lepiej. Nie mam czasu ich myć. Nie teraz. Na pewno minęłam już mój urzędowy kwadrans spóźnienia, który pozwalał mi przecisnąć się do biurka bez potrzeby układania wiarygodnej wymówki. Pal to licho. Coś wymyślę, tylko muszę się pozbierać.

Co to?

Zastygam w bezruchu. Coś świszczy przeraźliwie. Co to do cholery jest?

Czajnik!

Wylatuję z łazienki do kuchni. Czajnik drży stukając denkiem o ruszt kuchenki gazowej. Szybko gaszę ogień. Matko. Zapomniałam, że wstawiłam wodę na herbatę. Jakie jeszcze mnie czekają dzisiaj niespodzianki? Co jeszcze życie rzuci mi pod nogi? To chyba nie jest mój dzień. W sumie to na pewno. Coś jest nie tak. Planety poustawiały się w nieodpowiedniej kolejności albo góruje na niebie zła konstelacja. Coś tu po prostu się nie klei.

Wyglądam