Zapominalska — strona 4 z 19

są klucze od mieszkania, ale nie moje. Moje mają breloczek z żółtą kaczuszką. Te są zapasowe. Co robiły tak głęboko schowane? Nie wiem, ale w tej chwili mnie to nie obchodzi.

Ściągam stopy ze stołka na chłodne kafelki. Obserwuję przez chwilę pęk kluczy w dłoni. Nie wiem, co przeraża mnie bardziej – to, że były w ostatnim miejscu, gdzie bym ich szukała, czy to, że tam właśnie ich szukałam. Szczęście w nieszczęściu, że się śpieszę i nie mam czasu się nad tym zastanawiać.

Dobra, jestem gotowa. Chyba. Sama nie wiem. Na pewno mogę już wyjść z domu, więc pal licho resztę. Wkładam klucz w zamek i z ulgą go przekręcam. Zamykam za sobą drzwi, po czym ruszam szybko klatką w dół, do wyjścia z bloku.

Na zewnątrz jeszcze nie jest w pełni widno. Nie ma nikogo w okolicy. Jest aż tak wcześnie? Próbuję sobie przypomnieć, o której się obudziłam, ale nie jestem w stanie skojarzyć godziny. Musiałam po prostu wstać z łóżka. Olewam to i ruszam na przystanek autobusowy.

– Dzień dobry – mówi starsza kobieta, którą mijam po drodze. To chyba sąsiadka z niższej klatki.

– Dzień dobry – odpowiadam i od razu pytam – Przepraszam, czy wie pani, która jest godzina?

Kobieta uśmiecha się do mnie, kręci lekko głową i mówi mi, żebym się nie martwiła.

– Dzisiaj