Lotnik — strona 13 z 20

mnie stać. Tak by zobaczyli, że nie jestem jakimś słabym frajerem. Że jestem wojownikiem i że jeśli mi się chce, naprawdę chce, to mogę dokonać wszystkiego.

Tak był właśnie mój plan.

Zaczynam kiwać się na wietrze. Spoglądam w dół. Od wolności dzieli mnie tylko siedem pięter. Kilkanaście sekund i wszystko się skończy. Negocjator oddalony o pięć kroków pyta mnie, czemu chcę to zrobić. Przecież z tego wyszedłem. Mam jeszcze kawał życia przed sobą.

Jak dla mnie to góra pięć minut, ale niech myśli sobie, co chce.

– Widzi pan to – mówię zginając prawą rękę do połowy. – Więcej już nie mogę – tłumaczę. – To jest maks. Dalej już nigdy jej nie zegnę. – Tak to wyjaśniam.

Patrzę mu w oczy. Jest w moim wieku. Dla niego to tylko kolejny dzień roboty. Czy mnie stąd ściągnie czy nie – nie ma znaczenia. Jego wypłata na tym nie ucierpi.

Dni zaczęły mi przelatywać