ale chyba nie byłem sparaliżowany. Tak mi się wydawało. Natychmiast poczułem się trochę lepiej. Pomyślałem, że skoro jestem jedynie połamany, to niedługo stąd wyjdę i załatwię sprawy do końca. Że szybko stanę na nogi. Miałem w życiu wiele problemów, ale nigdy ze zdrowiem. Zawsze byłem mocny. Silny. Wytrzymały jak byk. Nigdy nie byłem kontuzjowany na poważnie. Parę tygodni i będę jak nowy. Tak właśnie sądziłem. Właściwie to byłem o tym przekonany. Nawet nie dopuszczałem myśli, że ta głupota może mnie zatrzymać na dłużej. Teraz jednak wiem, jak mało jeszcze rozumiałem ze swojej sytuacji.
– Zastanów się – mówi negocjator podchodząc bliżej gzymsu. – Wierzę, że wiele przeszedłeś. To musiał być prawdziwy koszmar. Chcesz jednak żeby to wszystko przepadło? Żeby to poszło na marne? Chcesz ot tak to wszystko skończyć?
Patrzę za krawędź.
– Taki mam plan – odpowiadam.
Co sobie myśli matka pięciorga