Pasożyt — strona 13 z 23

czasu.

Niedziela mijała mu błyskawicznie. Ciągle był zajęty. Najpierw opróżnił lodówkę z wszystkiego, co nawet w minimalnym stopniu mogło mu zaszkodzić. Pomarańcze, cytryny, ser, kiszone ogórki. Wywalił całe opakowanie kawy i herbaty. Od tego momentu tylko niegazowana woda. Kilka ostatnich kostek gorzkiej czekolady też powędrowało do kosza. Pieprz, sól, cukier. Zero przypraw. Olej – wszystko gotowane tylko na parze. Potrafił już bez problemu przestawić się na życie bez smaku. Miał w tym wprawę.

Po opróżnieniu kuchni wszystko dokładnie wysprzątał. Odkurzył całe mieszkanie. Pozmywał podłogi. Nastawił pranie i poszedł wyrzucić śmieci. Nie potrafił przejść detoksu, żyjąc w syfie. Mieszkanie musiało wyglądać jak z reklamy.

Po południu zrobił sobie lekki obiad. Potem przez godzinę oglądał bzdury w telewizji, a później położył się zdrzemnąć. Odpływał już, gdy nagle poczuł skurcz w podbrzuszu. Uczucie z sobotniej nocy powróciło. Pod palcami przyciśniętymi w okolicach pępka czuł, jak coś się poruszało.

Ogarnęła go panika. Krew całkowicie odpłynęła mu z twarzy. Oddech przyspieszył pod wpływem dudniącego serca. To nie było zwykłe zatrucie. Nigdy wcześniej nie czuł się tak dziwnie. Miewał już skurcze, ściski i swędzenia, ale nigdy nic się w nim nie poruszało.

Do jego systemu wtargnęło coś obcego.

Większość nocy znowu przeżył w półśnie. Wciąż nawiedzały go wizje z otchłani. Podejrzewał, że miał złe sny przez niestrawność. Wciąż nie był przekonany,