Pasożyt — strona 7 z 23

placki z marchewką i porem. Inne szybkie potrawy typu kebab czy burger zazwyczaj odpadały. Starał się unikać takiego żarcia – szczególnie na noc.

Tym razem zasiedzieli się w Aleksie na amen. Kolejka po kolejce dotarli do północy i wszystkie ich ulubione restauracje już się zamykały. Czuł w żołądku wirującą próżnię. Jakby ktoś owinął mu wnętrzności ręką i ścisnął z całej siły.

– Wiem, że nie lubisz takiego żarcia, ale muszę coś jeszcze dzisiaj popchnąć – powiedziała Jagoda, chwiejąc się na nogach. – Jest taka pizzeria… – Zamyśliła się. – Coś Tam Tutti czy jakoś tak. Zaraz za rogiem. Idziemy?

Pizza to był śliski temat. Czasami naprawdę potrafiła go zniszczyć, szczególnie kiedy trafiała się ostra. Browar jednak coraz mocniej szumiał mu w głowie i stwierdził w końcu, że musi szybko się czymś zapchać, bo inaczej nawet baniak wody nie uchroni go przed potwornym kacem. Postanowił zaryzykować. Kiwnął niemrawo głową i chwilę później wił się już tropem węża za Jagodą i Markiem w stronę Jakiegoś Tam Tutti.

Lokal wyglądał, jakby istniał od co najmniej trzydziestu lat, ale w środku czuć było jeszcze świeżą farbę. Kilkanaście kwadratowych stolików obłożonych ceratą w biało-niebieską kratę i kilka nalewaków do piwa wystających z baru. Ściany oklejone tandetną tapetą w połówki pomidorów. Wewnątrz zmęczeni nocą imprezowicze rozpychali się po wszystkich kątach. Jakaś para akurat zwalniała stolik w rogu. Inna, siedząca obok, pozwoliła im zabrać dodatkowe krzesło. Jagoda złożyła ręce jak do modlitwy i podziękowała