To nadal była jego pierwsza wizyta u lekarza i w sumie nie wiedział, jak to wszystko powinno dokładnie wyglądać. Nie miał doświadczenia.
Doktor wyglądał na skonsternowanego. On się uśmiechał i powiedział, że czasami tak się zdarza. Nigdy mu nic nie dolegało. Tak wyszło.
Nie wierzyli.
Starszy gość zadawał mu dziesiątki pytań. Drugi notował dokładnie wszystkie odpowiedzi. Dwaj pozostali słuchali, nie odzywając się ani słowem. Stary wymieniał setki symptomów, jakby grał w statki. Jakby strzelając, próbował zrozumieć, co się z nim działo.
Nie mieli zielonego pojęcia.
W połowie tego quizu był już padnięty, ale gdy zaproponowali przerwę, odpowiedział, że chce to jak najszybciej mieć za sobą.
Czy miał wysypki? Czy miał nietolerancje takich i innych produktów? Czy miał skurcze – i tutaj po kolei wszystkie części ciała.
Bóle głowy.
Gorączki.
Wymioty.
Rozwolnienia.
Co któreś pytanie mówił, że nigdy nic mu nie dolegało, poza problemami żołądkowymi. Ale oni musieli przeprowadzić pełny wywiad, więc dręczyli go dalej. Po pytaniach dotyczących jego nieistniejących dolegliwości przeszli do wywiadu rodzinnego. Czy miał rodzeństwo? Czy przed nim albo po nim jego matka była jeszcze w ciąży?
Skoro nie miał rodzeństwa, to musieli mieć na myśli poronienia.
Dziad