Kret — strona 17 z 26

boazerii tylko gładka farba w kolorze łososia i błyszczący parkiet. Kiedyś krótki i ciasny korytarz wydaje się teraz ogromny. Większy niż ten w moim domu, chociaż oba są zbudowane według tego samego projektu. Wszystkie chaty budowane trzydzieści lat temu tak były robione. Jak stemplem odciśnięte na kratce z osiedlowych działek. Może dlatego tak dobrze nam tutaj było? Bo wszyscy mieliśmy to samo. Bliźniacze życia. Bliźniacze problemy. Lustrzane perspektywy.

No może poza mną.

Pstrykam włącznik, ale i tutaj nic się nie dzieje.

Nie spieszy mi się. Początkowy strach trochę przeminął. Serie z kałacha w mojej klatce zelżały do okazjonalnych wystrzałów, w momentach kiedy wydaje mi się, że ktoś otworzył na dole drzwi. Po chwili wszystko wraca do normy, bo dobrze wiem, że to niemożliwe. Już się z tym pogodziłem.

Chodzą od pokoju do pokoju. Każdy z nich to kolejny sezon katalogu IKEI. Jestem pewny, że wszystkie meble mają jakąś skandynawską nazwę kończącą się na den. Naliczyłem trzy sypialnie. Dwie od dawna nie były używane. Ostatnia to były pokój Kaśki. Już tu nie mieszka. Wiem to, bo na ścianie wisi jej życiorys. Cały kolarz zdjęć. Podstawówka, gimnazjum, szkoła średnia. Wszystkie najważniejsze chwile. Kilku fotek brakuje. Pewnie odpadły po czasie. Te, które zostały, mówią wszystko. Na jednym Kaśka w białej koszuli i czarnej spódnicy. W czarnych pantoflach i ciemnych