Kret — strona 5 z 26

Po drugiej stronie łóżka jest zawieszona zielona cerata, za którą schowana jest łazienka. Zamiast umywalki mam prysznic z brodzikiem w kolorze rdzy. Kibel jest cały popękany i za każdym razem, gdy siadam na dwójkę, serce mocniej mi bije, bo boję się, że się pode mną rozleci.

Mam tutaj jeszcze dwa regały z uginającymi się półkami. Leżą na nich stare ciuchy. Porozciągane, poprzecierane, porwane i poszarpane. Nie wiem czy posiadam chociaż jedną koszulę w dobrym stanie. Mam dwie pary jeansów i obie już dawno straciły oryginalne końcówki nogawek. Teraz kończą się frędzlami. Na regałach są też poustawiane ciasno obok siebie książki, komiksy, czasopisma i jakieś pudła, do których nigdy nie zaglądałem. Wszystko osłonięte grubą warstwą kurzu. Gdybym spróbował to posprzątać, pewnie dostałbym pylicy. Poza tym wcale mi to nie przeszkadza i wolę tego nie ruszać.

Każdy dzień rozpoczynam od siedzenia na krawędzi łóżka i rozcierania przez kilka minut kolan. Prawe często mnie pobolewa. Wydaje mi się, że czasami kuleję, ale nic z tym nie robię. W sumie i tak mało chodzę, a poza tym boję się, że to coś poważnego.

Po pocieraniu wstaję i się ubieram w jedną z dwóch ulubionych stylizacji. Albo dżinsy z paskiem zapiętym na dorobioną dziurkę i szara bluza z kapturem, w której łokcie już prześwitują, albo drugie dżinsy, które jeszcze na mnie pasują, i czerwony sweter z porozciąganymi rękawami,