Kret — strona 22 z 26

jak gimnazjalista.

Po szóstej albo siódmej chacie mam dość. Nie mogę na to dłużej patrzeć.

Najpierw próbował przemówić mi do rozsądku. Mówił, że muszę kiedyś wyjść, bo to nie ma sensu. Niczego nie zmieni. Że wcale mi to nie pomoże. Mi jednak o żadną pomoc wcale nie chodziło. Chciałem tylko, nie wiem, po prostu nic nie robić. No bo i po co?

Mówił mi, że jak nie wyjdę, to wyważy drzwi albo wezwie policję. Zazwyczaj miałem już wtedy w uszach słuchawki i słyszałem tylko pojedyncze głoski jego gróźb.

Potem już tylko pytał, czy dobrze się czuję. Czy czegoś mi nie potrzeba. Tak poza podstawowymi rzeczami, to w sumie nie było.

Poniedziałek, wtorek, środa. Styczeń. Marzec. Sylwester. Nawet nie wiem, gdzie podział się ten czas. Kiedy przeciekł mi przez dłonie. Pobudka i sen. Prysznic. Nowe anime. Nowy serial. Post na forum. Kolejny ban.

Kiedy ojciec wyłączał mi internet przestawałem jeść. Kiedy groził, włączałem muzykę. Jak wychodził to się masturbowałem. I tak jakoś to zleciało.

Chodzę od lewej do prawej strony chodnika. W moich nozdrzach pojawia się świst. Przyspieszam kroku. Już nie daleko. Widzę z daleka trójkątną skorupę czerwonych dachówek. Żółty budynek z trzema piętrami brązowych okiennic. Moją starą szkołę średnią. Tuż przed przejazdem z szlabanami. Wygląda inaczej niż ją