Kret — strona 18 z 26

rajstopach. Z wyglądu jeszcze taka jak w mojej pamięci. Pewnie ostatni dzień w szkole. Matura. Po uśmiechniętych czerwonych ustach widać, że udana.

Ja wtedy już byłem w najwyższej lidze. W sensie – w tej grze, w którą grałem.

Na następnym stoi z dużym, turystycznym plecakiem i karimatą pod pachą przed blokopodobnym budynkiem z dużym numerem dziewięć. Akademik. Gdzieś kilkaset kilometrów stąd. W miejscu, którego nie potrafię sobie nawet wyobrazić.

Kolejne ujęcie na jakiejś imprezie. Z dwiema dziewczynami w dziwnych strojach. Pokojówka, pielęgniarka, policjantka.

Kolejne z jakimś gościem. Kadr z góry, prosto z jej ręki, jak leżą gdzieś na kocu. Ewidentnie rozbawieni. Mniej więcej wtedy, gdy przeniosłem się ze swojego pokoju do piwnicy, bo tam nie było aż tak słychać jak starzy krzykiem przerzucali się odpowiedzialnością za mój stan.

Następne zdjęcie w wielkiej hali, w czarnym stroju, z dyplomem w ręku. Z tym samym gościem obejmującym jej ramię.

Wtedy to już nawet w nic nie grałem. Komp przestał się do tego nadawać. Zacząłem moją fazę oglądania starych filmów. Czternaście godzin na dobę.

Następne w białej sukni.

Pisanie głupot na forach. Podszywanie się pod innych ludzi. Udawanie kogoś obcego szesnaście godzin na dobę.