Kret — strona 2 z 26

która od dawna nie myślała, nie oddychała i nie czuła jak normalny człowiek.

A może Mareczek miał to wszystko gdzieś? Może zwyczajnie zajmował się jedynie swoimi sprawami? Nie wiem, ale czasami o tym myślę. Ostatnio nawet coraz częściej.

Po gimnazjum straciłem go z radaru. Obiło mi się o uszy, że wyprowadził się do większego miasta, ale nie wiedziałem na ten temat nic więcej. Generalnie to miałem go gdzieś, ale czasami zastanawiałem się, co u niego słychać. Gdy spotkałem kiedyś na ulicy śmierdzącego żula, przyszło mi do głowy, że może też zaczynał od bycia Mareczkiem. A może chłopak skończył jak ci w odblaskowych uniformach, co grabią liście w parku? Może tacy też w gimnazjum zajmowali się dukaniem pod nosem i unikaniem kontaktów?

Z czasem myślałem o tym coraz mniej. Mareczek powoli rozpływał się w mojej świadomości. Znikał tak, jak tego zawsze pragnął. W końcu zupełnie o nim zapomniałem.

Aż do dzisiaj.

Aż coś mnie podkusiło i znalazłem jego profil w necie. Nie robiłem wcześniej takich rzeczy, bo zawsze wydawało mi się to idiotyczne. Ile można oglądać te same zdjęcia? Ile można czytać te same, czerstwe posty? Ile można się gapić na kolejne, świeżo-narodzone dzieci. Zosie, Rysie i Marcysie. Grille nad jeziorem. Nowa, beznadziejna praca w bezdusznym biurowcu. Wycieczka tam, gdzie każdy już był na wycieczce i zdjęcie z miejsca, które