stanie sobie przypomnieć, która myśl zatrzasnęła mnie we własnej głowie. Bo nie o ściany tu chodzi – tyle wiem. Po przeczytaniu trzydziestu dwóch książek na ten temat, już rozumiem, że nie wchodzą w grę żadne fizyczne bariery. Wiem wszystko o psychoanalizie. O terapii behawioralnej. O terapii poznawczej. O tej psychodynamicznej. Wiem o mojej podświadomości, o tym, że tkwią w niej jakieś złe wspomnienia. O tym, że jestem w traumie. Tylko za cholerę nie wiem, z jakiego powodu. W życiu nie stało mi się nic złego. A przynajmniej ja nic takiego nie pamiętam. Myśląc o tym spoglądam na zegarek, bo dostawa się spóźnia.
Sprężyny skrzypią kiedy podnoszę się z łóżka. Nie słyszę nic więcej. Nie słyszę żadnego szumu. Żadnych konkretnych dźwięków. To dziwne, bo przynajmniej mój komputer powinien pobrzękiwać. Patrzę na stół i przechodzą mnie ciarki. Nic się nie świeci. Ani monitor, ani diody na obudowie komputera. Nie świeci się przycisk od listy przeciwprzepięciowej.
Musiał się spalić bezpiecznik.
Podchodzę do ściany i pstrykam włącznikiem. Żarówka nawet nie mruga. Musiała się przepalić.
Przykucam przed moją podręczną lodówką i otwieram drzwiczki. Żarówka od podświetlenia nie świeci, ale była na pewno przepalona już wcześniej. W środku jest cieplej niż normalnie. To znaczy, że nie chłodzi. To znaczy, że nie ma prądu.
Podnosząc się na równe nogi słyszę