Kret — strona 8 z 26

pracę, ożenię się i będę żyć tak, jak wszyscy. Nikt nie powiedział mi, że nie każdemu jest to pisane. Niektórzy muszą o to walczyć. Nie każdemu udaje się wywinąć Mareczka.

Dobrze wiem, że to gówno prawda, ale tak mi jest wygodniej. Bez wymówek już by mnie tu nie było. Ale jak się to wszystko zaczęło? Większość dni spędzam zastanawiając się nad odpowiedzią. Jak do tego doszło? Oczywiście nikt tak na prawdę mnie nie pyta, bo przecież z nikim nie rozmawiam, ale i tak odpowiadam. Sam sobie. Codziennie. Dwieście razy. Może trzysta. Znam już tą odpowiedź na pamięć.

Co dzisiaj za dzień? Czwartek. Chyba. To znaczy, że dzisiaj dostawa. A odpowiedź jest bardzo prosta. Jak zaczął gość, który leży na dworcu pod kiblami i zdycha z przedawkowania? Od bycia narkomanem pewnie. A jak zaczął narkomanię? Od bycia alkoholikiem? A ja to się stało, że nadużywał alkoholu? Od napicia się oczywiście. Ale od którego razu? Pierwszego? Drugiego? Ile trzeba wychlać żeby być alkoholikiem? Ile razy naćpać, żeby skończyć na odwyku? Ile dni trzeba przesiedzieć w chacie, żeby stracić kontakt z rzeczywistością? Żeby zamknąć się w czterech ścianach? I czy to jest skutek czy tylko symptom czegoś innego?

Dobre pytanie. Pytanie, które trzymało mnie na jawie przez wiele nocy. Pytanie, na które próbowałem znaleźć odpowiedź przez kilka lat i nadal nie wiem. Tak jak alkoholik, który nie wie, od którego piwa się zaczęło, ja nie jestem w