popchnęliśmy temat mocno do przodu. Nadal jednak nie zbliżyliśmy się do stworzenia stabilnego prototypu. Pod koniec udało nam się jedynie wydłużyć czas koherencji z mikrosekund do milisekund. Teoretycznie to ogromna różnica, ale w praktyce zmieniło to niewiele. Ostatni prototyp, który widziałem, nadal był bezużyteczny w praktycznym zastosowaniu.
— Rozumiem, że będąc w GenTek jednocześnie pracowałeś nad własnym prototypem?
— Tak, dokładnie.
— W garażu?
Adam uśmiechnie się i zaprzeczy. Wyjaśni Markowi, że poza pracą w firmie, na boku zajmował się zleceniami programistycznymi. Dzięki temu miał pieniądze, aby wynajmować niewielką przestrzeń na obrzeżach miasta.
— Nic specjalnego — powie. — Kilkadziesiąt metrów kwadratowych po starym serwisie RTV. Mi to pasowało. Zrobiłem tam sobie swoje małe laboratorium.
— Czyli można powiedzieć, że w garażu.
— Można tak powiedzieć — przyzna Adam.
Marek spojrzy mu prosto w oczy.
Teraz się zacznie, pomyśli.
Przełknie zalegającą w gardle ślinę i zapyta Adama, od czego zaczął pracę we własnym laboratorium.
— Oczywiście od teorii. Wiedziałem, że w takich warunkach nie uda mi się zbudować lepszej wersji Horizona. Przez pierwszych kilka tygodni nie doszedłem do niczego. Aby zbudować maszynę musiałem ustabilizować qubity, uzyskać znacznie wyższą