i nadal miesza mi w głowie fakt, że sekwencja od jednego do sześciu ma dokładnie taką samą szansę wylosowania, jak każda inna kombinacja.
Marek spojrzy na rozmówcę i uniesie dłoń, dając mu do zrozumienia, że za chwilę przejdą do tematu.
— Na pewno jeszcze wrócimy do tych spraw i razem postaramy się odkryć prawdę, jednak dzisiaj przygotowałem dla was coś innego. Postanowiłem odbić trochę od zjawisk paranormalnych i podjąć bardziej przyziemny, choć nadal niezmiernie interesujący temat. — Zrobi krótką pauzę. — Gdy napisał do mnie pan Adam Bondarczuk, byłem nastawiony sceptycznie. Z krótkiej konwersacji wynikało, że znowu mam do czynienia z jakąś bajką. Oto wielki wynalazca amator, tworzy w garażu działające urządzenie, które jest marzeniem każdej korporacji. Historia stara jak świat. Dowiem się od niego o niemal magicznych właściwościach tejże maszyny, które oczywiście nie zostaną poparte żadnymi dowodami. Na większość pytań nie będzie w stanie odpowiedzieć, ponieważ nie będzie chciał zdradzać swoich sekretów.
Marek mrugnie okiem i uśmiechnie się, odsłaniając zęby. Adam potaknie na znak, że rozumie, o co mu chodzi.
— Na papierze wyglądało to, jak strata czasu. Kolejna bzdurna opowiastka serwowana przez jakiegoś zawodowego mitomana. Intuicja podpowiadała mi jednak, że w tym przypadku warto zaryzykować. Postanowiłem więc dać panu Adamowi szansę. Mam nadzieję, że nie będę tego żałował, a jeśli dałem się nabrać, to liczę chociaż na to, że dostarczę wam dobrej rozrywki. Nie przeciągając - dzień