Zdeterminowani — strona 35 z 36

Marka utkwi w ścianie.

— W sumie to sam nie wiem. Pewnie zrobiłbym to, co było przewidziane — wyzna z rezygnacją.

Adam pokiwa głową.

— Miałeś absolutną rację, od samego początku — przyzna Marek. — Teraz wszystko rozumiem. Jezu — mruknie przykładając pięść do ust. — Szczerze mówiąc nie wiem, co dalej, jakkolwiek absurdalnie to brzmi w tej sytuacji. — Na chwilę umilknie, po czym nagle się wyprostuje i przeszyje wzrokiem Adama. — Ok — powie. — W takim razie, czy według ciebie, a raczej skryptu, jestem już gotowy? Czy możesz mi już powiedzieć, co maszyna powiedziała ci o powstaniu wszechświata?

Delikatny uśmiech zniknie nagle z ust Adama. Głośno westchnie.

— Prawda jest taka, że nie chcesz wiedzieć.

— Chcę — odpowie Marek. — Nie rób z tego sceny, po prostu mi powiedz.

— Będziesz żałował.

Mężczyzna na chwilę umilknie.

— Mówisz tak, bo mi nie powiesz, czy musisz się najpierw ze mną podrażnić, bo tak było w skrypcie?

Adam zaśmieje się patrząc w nicość. Przez chwilę będzie błądził wzrokiem po pomieszczeniu, podgryzając nerwowo wargę. Marek domyśli się, że gość jego niedoszłego programu nad czymś się zastanawia. To nie był tylko skrypt.

— Czy to jest jeden z tych momentów? — zapyta. — Ten, kiedy nie możesz uwierzyć, że powiesz w naturalny sposób to, co było w skrypcie?