Zdeterminowani — strona 30 z 36

tym chodzi?

Adam usiądzie na swoim fotelu.

— Na początku myślałem dokładnie, jak ty — powie wbijając wzrok w blat stołu. — Maszyna nie może wygenerować skryptu, bo w momencie, kiedy go przeczytam, poznam przyszłość i ją zmienię. Prosty paradoks. Próbowałem więc zrobić coś inaczej. Niestety, za każdym razem okazywało się, że wszystko jest i tak zapisane. Jeśli wybierałem losową stronę i zaczynałem czytać od środka, było na niej opisane, że czytam skrypt. Działo się coś innego dopiero, gdy odkładałem tekst na półkę. Też byłem wściekły, ale zrozumiałem, że kiedy nie mogłem poznać przyszłości, nie mogłem też jej zmienić, więc w naturalny sposób pozwalałem jej się rozegrać według opisu. Dostawałem od tego szału, ale w końcu poddałem się. Stwierdziłem, że spróbuję zrobić dokładnie to, co jest w skrypcie. Przestanę próbować zmieniać przyszłość. Jeśli było napisane, że wyjdę z domu, to z niego wychodziłem. Jeśli miałem zjeść jajecznicę z trzech jajek, rozbijałem trzy jajka. Coś huknęło w oddali? Chociaż już o tym czytałem i tak obracałem głowę w odpowiednia stronę. Postępowałem według skryptu i dzięki temu popychałem przyszłość na jego kartkach do przodu.

Na koniec wywodu Adam zacznie się śmiać w niekontrolowany sposób. Spróbuje się opanować, ale nie uda mu się to przez dłuższą chwilę.

— O co chodzi? — zapyta Marek. — Czemu się śmiejesz?

— Przepraszam — powie, ocierając wierzchem dłoni usta. — O matko — doda, po czym odchyli głowę do tyłu. Zacznie gwałtownie mrugać, próbując