coś z tego wyszło, pomyśli, a potem naciśnie przycisk nagrywania, podniesie dłoń z wyciągniętymi trzema palcami, po czym, chowając każdy po kolei, odliczy do zaciśniętej pięści.
— Witam was, drodzy słuchacze, w Stanach Nieokreślonych. Podkaście o rzeczach niewiadomych, nieznajomych i niewyjaśnionych. Z tej strony wasz ulubiony prowadzący, Marek Karolewicz.
Mężczyzna naciśnie klawisz w laptopie.
— Tutaj intro — powie do mikrofonu, po czym poprawi się na fotelu posyłając sztuczny uśmiech w stronę Adama. — Ten tydzień był naprawdę szalony. Nasz ostatni odcinek pobił wszelkie rekordy, za co serdecznie wam dziękuję. Dla niezorientowanych, omawialiśmy wtedy zjawisko dziwnych świateł nad Żarnowicami. Cieszę się, że potraktowaliście poważnie moje teorie. Mam nadzieję, że niedługo uda nam się wreszcie ustalić, do czego tak naprawdę tam doszło.
Marek naciśnie ponownie klawisz w laptopie.
— Jeszcze chwilka — powie do Adama. — Zaraz przejdziemy do tematu.
Mężczyzna kiwnie głową, dając do zrozumienia prezenterowi, że nie ma z tym problemu.
— Tak jak wspominałem w ostatnim odcinku, druga połowa tego roku to jakiś absurd. Nie pamiętam w swoim życiu tak dziwnego okresu. Zaczynając od małych spraw, jak sierpniowy śnieg w Brzeźnie, dziwne dźwięki w Starych Lipinach i błyski w Tatrach Zachodnich, po krajową awarię systemów bankowych i trzydniowy krach na giełdzie, aż po te niesamowite, czerwone chmury, znikające