tym rozprowadzić po oczach naleciałe łzy.
— Kiedy wszystko zrozumiesz — zacznie dalej — będziesz wiedział, czemu tak się śmieję. — Znowu zarechocze. — Śmieję się, bo to jest niedorzeczne — wyjaśni wracając wzrokiem w stronę Marka. Przełknie głośno ślinę, odchrząknie i wyprostuje postawę.
— Śmieję się, bo przeczytałem wcześniej w skrypcie, że ci to wszystko opowiem i że potem zacznę się śmiać w niekontrolowany sposób. Przypomniało mi się, że postanowiłem wtedy odegrać tę rolę w stu procentach, nawet jeśli będzie to dla mnie kompletnie nieśmieszne. Nie wiem czemu, ale nagle wydało mi się to przezabawne. To, że skrypt nigdy się nie myli. Dlatego zacząłem się śmiać.
— Rozumiem — odpowie Marek. Przez chwilę będzie błądził wzrokiem po pomieszczeniu — Ale jak to wszystko ogarnąłeś? — zapyta w końcu. — Skąd wiedziałeś, co robić? Miałeś skrypt ciągle przy sobie?
— Nie — odpowie Adam. — Na początku uczyłem się wszystkiego na pamięć, jak wiersza, bo bałem się, że coś sknocę. Akurat do tego mam dar. Odgrywałem rolę perfekcyjnie, ale szybko zauważyłem, że wcale nie musiałem się starać. Mówiłem, co miałem powiedzieć i robiłem, co miałem zrobić, nie próbując nawet przypominać sobie tego ze skryptu. Na tym polega jego magia. Kiedy to zrozumiesz i zaakceptujesz, wszystko wróci do normy. Niemniej jednak, jest to dziwne. Za każdym razem, kiedy mówisz w naturalny sposób przeczytaną wcześniej kwestię i nagle sobie o tym przypominasz, ciężko jest powstrzymać się przed śmiechem. To jest jak jakiś narkotyk. Cudowne,