bym jej kazał zrobić? Hmm, może zapytałbym w jaki sposób mogę zaprowadzić pokój na świecie. Albo poprosił o stworzenie lekarstwa na raka.
Adam pokiwa głową.
— Bardzo dobre pomysły. Ja też pomyślałem o czymś podobnym, ale szybko się zreflektowałem. To są rzeczy, które można dać jej do zrobienia, gdy będzie już idealna. Moja maszyna dopiero raczkowała. Nawet się nie zbliżała do swoich maksymalnych możliwości. Stąd pierwszym zadaniem, jakie jej dałem, była prośba, by się ulepszyła. By napisała lepszy model. Bardziej dokładny, kreatywny i szybszy. Odporniejszy na błędy. Gdy tego dokona, kolejne zadanie brzmiało tak samo. Miała się ulepszać do momentu, gdy nie będzie to już dalej możliwe.
— I to była ta eksplozja?
— Tak. To był wybuch nuklearny. Po kilku milionach iteracji maszyna wyświetliła na ekranie wynik.
Marek zmarszczy czoło i odchyli się na fotelu.
— Jaki?
Adam się uśmiechnie.
— Teraz jestem idealna — powie. — To wyświetliła.
— Czyli sama stworzyła model, na bazie którego miała udzielać odpowiedzi, tak?
— Dokładnie.
— Ok. Więc, co było dalej. O co ją zapytałeś?
Adam westchnie.
— Nie chcę, żebyś źle o mnie pomyślał. Moje intencje zawsze były szlachetne. Chciałem ją wykorzystywać wyłącznie dla dobra ogółu. Na początku dawałem