Zdeterminowani — strona 9 z 36

przekleństwo, bo jesteśmy w stanie wyobrazić sobie moc, jaka drzemie w tej technologii, ale w rzeczywistości możemy jedynie ledwo ją liznąć. To był właśnie moment, który zmienił wszystko. Oderwałem ołówek od notatnika i zacząłem słuchać. Pomyślałem od razu, że to był projekt dla mnie. Stabilny komputer kwantowy.

— Hmm — mruknie Marek. — Nie czułeś, że przesadzasz? Skoro nie udało się największym laboratoriom na świecie, to jakim cudem miało udać się tobie?

Adam pokiwa głową.

— Coś przejęło nade mną kontrolę. Jedynie tak to mogę wyjaśnić. Zwariowałem na punkcie tego projektu. Jak tylko skończył się wykład, podszedłem do biurka profesora. Chciałem wiedzieć wszystko. Od czego mam zacząć, co muszę przeczytać, gdzie szukać pomocy.

— Co na to profesor? — zapyta Marek.

— Oczywiście najpierw się zaśmiał, ale ostatecznie potraktował mnie poważnie. Powiedział mi wszystko, co wiedział na temat komputerów kwantowych, ale to oczywiście było dla mnie za mało. Dał mi jednak jedną, bardzo cenną radę. Stwierdził, że powinienem zainteresować się przede wszystkim informatyką i spróbować znaleźć pracę w firmie, która ma coś wspólnego z komputerami kwantowymi. Powiedział mi, że nie mam szans dojść do czegokolwiek samemu w garażu.

— I wtedy zatrudniłeś się w GenTek? — zapyta Marek.

— Nie, nie. To było dużo wcześniej, jeszcze na pierwszym roku studiów fizyki. Po tym wykładzie rozpisałem sobie plan. Całość wymagała