jej proste zadania: generowanie tekstów, zadania matematyczne, łamigłówki. Wszystko rozwiązywała w mgnieniu oka, nie popełniając przy tym żadnych błędów. Potrafiła prowadzić symulowaną konwersację, była w stanie zaprojektować najbardziej skomplikowany budynek, znaleźć odpowiedzi na problemy ekonomiczne, społeczne i polityczne.
— Zapytałeś ją o to, jak powstał wszechświat? — wtrąci Marek.
Adam westchnie.
— Oczywiście — odpowie. — Ale będziesz rozczarowany tak samo, jak ja — wyjaśni, po czym uśmiechnie się szeroko i pokręci głową.
— Co powiedziała?
Adam nabierze powietrza do płuc.
— Powiedziała mi, że nie jestem gotowy na odpowiedź i nie zrozumiem jej wyjaśnienia.
Marek zmruży oczy.
— Serio?
— Serio.
— I nie poprosiłeś jej o… nie wiem, jakieś szczegóły? Może nie potrafiła przyznać się do tego, że tak naprawdę nie wie?
— Poprosiłem, ale dostałem tę samą odpowiedź.
— No, ale chyba nie odpuściłeś?
— Nie — opowie Adam spoglądając na stos kartek przed sobą. — Ostatecznie uzyskałem od niej odpowiedź, ale miała rację. Nie byłem jeszcze na nią gotowy.
Marek przekręci oczami.
— Oj Adam, nie lubię, jak goście lecą sobie ze mną w kulki. Prośba, daruj już ten wstęp i zdradź nam,