Zdeterminowani — strona 4 z 36

autobusy i oczywiście słynne już światła nad Żarnowicami. Co się dzieje?

Marek z premedytacją zrobi krótką pauzę.

— Takie pytanie zadałem wam w zeszłym tygodniu i teraz trochę żałuję, bo naszą skrzynkę mailową zalało tsunami przeróżnych teorii. Za wszystkie serdecznie dziękuję i na koniec programu postaram się przeczytać kilka najciekawszych.

Marek zatrzyma nagrywanie i głośno odkaszlnie w zaciśniętą pięść.

— Na pewno nie chce pan wody? — spyta Adama. Mężczyzna pokręci głową. Prezenter wstanie i szybkim krokiem wyjdzie z pokoju. Wróci po chwili z dwiema butelkami.

— Na wszelki wypadek — powie, stawiając jedną z nich obok Adama.

Wracając na miejsce, odkręci swoją butelkę i upije kilka łyków. Po chwili włączy nagrywanie ponownie.

— W zeszłym tygodniu pytałam też, kiedy waszym zdaniem to wszystko się zaczęło. Jurek G, słuchacz z Wadowic, trafnie zdiagnozował, że pierwszą dziwną rzeczą, wcale nie był wybuch transformatora w Kamienicy Dolnej. Dzień przed tym, drugiego sierpnia, w lotku padła kombinacja liczb: jeden, dwa, trzy, cztery, pięć i sześć. Pamiętacie to? Kompletne szaleństwo. Na dodatek to nie był zakład losowy! Ktoś sam obstawił te liczby i na koniec nawet nie odebrał nagrody! Przyznam szczerze, że zupełnie o tym zapomniałem. Wychodzi więc na to, moi kochani, że wszystko zaczęło się od nietypowego losowania lotto. Widocznie musiało coś ono poprzestawiać w naszej linii czasu. — Marek zaśmieje się. — Aha,