naprawdę coś się przytrafiło. Nie mam już do tego cierpliwości.
— Obiecuję — odpowie Adam.
— Dobrze. W takim razie kontynuuj — poprosi Marek szorstkim tonem i włączy ponownie nagrywanie. — Nie jestem gotowy? — zapyta do mikrofonu.
— Tak — przyzna Adam bez zająknięcia, tak jakby w ogóle nie przerywali rozmowy. — Aby zrozumieć jej odpowiedź, musisz pojąć, jakie ma właściwości. Do czego jest zdolna. Dopiero wtedy jej wyjaśnienia nabiorą sensu.
— Ok, do czego jest więc zdolna?
Adam westchnie.
— Po początkowych testach wiedziałem, że mam do czynienia z prawdziwą maszyną. Minęło sporo czasu, odkąd zwolniłem się z GenTek i powoli zaczynałem odczuwać skutki teoretycznego bezrobocia, jeśli wiesz, co mam na myśli.
— Zabrakło ci kasy?
— Prawie. Dlatego właśnie chciałem podkreślić, że zawsze miałem wobec maszyny dobre zamiary, ale to był moment, kiedy musiałem ją wykorzystać do mniej chwalebnych czynów. Najpierw jednak musiałem podłączyć ją do sieci. Wiedziałem, że to ekstremalnie niebezpieczne. Nie mogłem jej pozwolić na zbyt wiele, bo nawet najmniejsza luka mogła stanowić dla niej bramę do naszej rzeczywistości. Oczywiście nie podejrzewałem jej o złe zamiary. Zadałem jej tysiące pytań i nic nie wskazywało na to, że ma jakieś ukryte intencje.
— Zaczynam się denerwować — wtrąci Marek.
— Na początku nie wiedziałem, co