i wyciągnie zapalniczkę.
— Nie spalisz go — wyzna Adam.
— Tak? Jesteś pewny?
— Tak. Jestem pewny.
Marek pstryknie krzesiwem wzniecając płomień, po czym przyłoży rozpaloną zapalniczkę do pierwszej strony.
— I co?
Adam nie odpowie. Nie spojrzy nawet na ogień powoli rozpływający się po pierwszej stronie. Marek odejdzie od skryptu. Przez moment będzie obserwował jasny płomień, a potem przeniesie wzrok na podłogę. Nagle zmarszczy czoło, zrzuci tom ze stołu i ugasi go nogą. Weźmie go do ręki przewracając kartkę na obecny moment.
— Ty szmato — warknie pod nosem, czytając kolejne zdania.
— Mówiłem ci, że go nie spalisz.
— Ale przecież to jest mój wybór! Mogę zrobić, co chcę! Mogę nie czytać tego gówna!
— Możesz.
Marek wróci do lektury i zacznie znowu chodzić po pomieszczeniu.
— Dobra — powie w końcu, odkładając nadpalony tom na blat stołu. — Więc ty znasz przyszłość, tak?
— Tak.
— Wiesz, co się stanie?
Adam pokiwa głową.
— Dobra. Na początek, powiedz mi do cholery jak to działa? Jakim cudem znasz przyszłość. Kiedy czytam ten skrypt, to jest w nim napisane, że go czytam. Nie dzieje się nic więcej. Dopiero kiedy go odkładam coś się zmienia. O co w