Siostra — strona 12 z 40

że wreszcie dotrą na miejsce. Grzegorz i Beata – prawdopodobnie najbardziej zjebana para w naszej rodzinie.

Ciężko ich rozpoznać, kiedy nie są ubrani w trzypaskowe dresy. Gdyby nie jego tatuaże na szyi i jej błyszcząca makijażem morda, można byłoby ich uznać za normalnych ludzi.

On idzie, bujając się na boki, jakby brnął przez płytkie jezioro. Ona kroczy zgarbiona z telefonem przyklejonym do twarzy, mieląc przy tym gumę do żucia w półotwartych ustach.

Wokół nich krążą jak asteroidy małe bękarty: Marika i Mati. Nie Mateusz – po prostu Mati. Nie wiem, jakim cudem ktoś pozwolił im tak nazwać swoje dziecko. Nie rozumiem też, jak ktoś mógł pomyśleć, że to dobry pomysł.

Ich piekielne pociechy drą swe małe, niewychowane mordy i nikt nie zwraca im za to uwagi. Tacy to są właśnie ludzie.

Błażej i Laura patrzą na nich jak na kałużę wymiocin. Mnie to śmieszy, bo dla mnie są właściwie na tym samym poziomie. Przynajmniej mentalnie.

Nie wiem, jak można doprowadzić swoje życie do takiego stanu. Jak można być tak umysłowo ograniczonym?

Wydaje mi się, że oboje po trochu się do tego dołożyli.

Czasami wyobrażam sobie, co bym zrobiła na ich miejscu. Nie są to przyjemne marzenia, ale w sumie fajnie jest pogdybać. Ile by mi zajęło doprowadzenie się do normalności? I czy ludzie w ogóle mogą aż tak