prawdziwa melancholia. Odechciało mi się wszystkiego. Widziałam, jak pomiędzy nim a Moniką wszystko się zmieniło. Widziałam, jak on się zmienił. Dojrzał. Zmężniał. Monika też wydawała mi się nagle doroślejsza. Dystans między nami znowu się powiększył.
Nienawidziłam i kochałam Jacka za to, że był chłopakiem moich marzeń. Nienawidziłam Moniki za to, że była osobą, którą ja chciałam być, i za to, że żyła życiem, które ja chciałam prowadzić. Zaczęłam też nienawidzić mojego brata, bo pozwolił mi wejść na tę cholerną barierkę. Często u mnie przesiadywał. Patrzył jedynie w ścianę, nie odzywając się nawet słowem. Słyszałam od rodziców, że rozstał się z kolejną Kasią czy tam Asią. Był jakiś przybity. Coś mi podpowiadało, że chodziło jednak o mnie.
Kiedy nikogo nie było w pobliżu, potrafiłam całymi dniami ćwiczyć swój palec. W szybkim czasie delikatne podrygiwanie udało mi się przekuć w pełne zgięcie. Byłam już pewna, że coś się we mnie zmienia. Coś poprawia. Nikomu jednak nic nie mówiłam. To był mój