Siostra — strona 26 z 40

Kiedy miałam czternaście lat, odezwałam się po raz pierwszy od momentu wypadku.

Rodzice zatrudnili dla mnie pomoc. Emerytowaną pielęgniarkę ważącą ze dwie tony. Już przy pierwszym spotkaniu wiedziałam, że ją znienawidzę. Baba wiecznie narzekała. A to była zła, że musi mnie przekręcić na bok, zmienić pieluchę albo pościel. Tak jakby to była jakaś niewiarygodnie ciężka robota.

– Oddałabym wszystko, żeby się z tobą zamienić miejscami, ty pieprzona suko – tak właśnie myślałam i kiedy któregoś wtorku albo piątku znowu coś marudziła pod nosem, kazałam jej spierdalać – to jest, wymamrotałam coś podobnego pod nosem. Wymsknęło mi się. Baba stanęła jak wryta, a potem poleciała do moich rodziców i się wygadała. Sekret został ujawniony. Od tamtej pory ludzie znowu zaczęli mnie odwiedzać. Zjechali się lekarze, aby powtórzyć wszelkie możliwe badania. Myśleli, że dopiero teraz się przebudziłam. Nie miałam ochoty wyprowadzać ich z błędu. Było mi wszystko jedno.