Wszyscy go uwielbiali, ale każdy wiedział, że prędzej czy później ten chłopak wpadnie przez własną głupotę w tarapaty. Nie wiem, czemu zaczął zabierać mnie na ten most, ale wyraźnie tego potrzebował. Może to było życzenie śmierci, bo ostatni raz, kiedy tam byliśmy, pofrunął w dół w moim stylu. W przeciwieństwie do mnie, nie udało mu się jednak zachować życia. Przez to właśnie musimy teraz wszyscy smażyć się na tym cholernym słońcu. Wujkowie nieustannie poprawiają wilgotne kołnierze. Ciotki odrywają palcami naprężone sukienki. Atmosfera robi się nie do wytrzymania. Trumna leży jeszcze nad dziurą w ziemi. Wszyscy czekamy, aż grabarze zaczną ją spuszczać.
Rodzice płakali. Nie było im tak żal, kiedy to ja straciłam swoje życie. Być może ukłucie z powodu definitywnej śmierci dziecka w końcu przebiło się przez skorupy ich niewrażliwości. Nie wiem. Ja nie płakałam. Mi nie było wcale aż tak źle, to jest – moje cierpienie i tak nie mogło być większe. Życie po kryjomu z jedną sprawną ręką to nie jest przepis na szczęście. Nie można stracić tego, czego się nie ma.
W dniu, kiedy mój brat od nas odszedł, przez długi czas rodzice nie odbierali telefonu od rodziny i znajomych. W domu pojawiła się Monika, a z nią Jacek. Pytali mnie, co się stało, ale ja