Siostra — strona 30 z 40

widywałam go coraz częściej, bo pojawiał się u nas nie tylko, by pomagać w ogrodzie. Byli z Michałem najlepszymi kumplami.

Wyciągali mnie częściej z mojego pokoju i nie miałabym nic przeciwko temu, gdyby nie kręciła się zawsze w pobliżu Monika. Monika z perfekcyjnymi włosami ściętymi idealnie na wysokości ramion i ciemną od opalania karnacją. Z głębokim dekoltem. Z nogami odkrytymi do miejsca, gdzie spodenki stawały się już bielizną. Wszyscy oprócz mnie nie byli już dziećmi. Ja przypominałam hybrydę nastolatki i kościotrupa. Nawet gdybym nigdy nie spadła z mostu, i tak pewnie nie byłabym dla Moniki konkurencją. Z czasem nasza kuzynka zaczęła patrzyć na Jacka tak samo jak ja, ale w przeciwieństwie do mnie mogła coś z tym zrobić.

Moja tak zwana pielęgniarka zabierała mnie we wtorki, czwartki i soboty na rehabilitację. Polegało to na tym, że grupa fizjoterapeutów poruszała moimi rękami i nogami, symulując ruchy, które normalni ludzie robią, nawet się nad tym nie zastanawiając. Sama rehabilitacja była dla mnie bez znaczenia, ale miło było wyrwać się z domu chociaż na chwilę i spotkać kogoś spoza mojego zawężonego kręgu socjalnego.

Może to był wtorek, a może czwartek – w sumie to obojętne. Pielęgniarka