nowy sekret. Zaczynałam wracać do sprawności i chciałam to zatrzymać tylko dla siebie. Michał wciąż mnie odwiedzał i nadal jeździłam na rehabilitacje. Wciąż widziałam Monikę i Jacka szwendających się po ogrodzie. Moje życie nadal przeciekało mi przez palce, ale teraz przynajmniej dwoma z nich mogłam poruszać. Poprawa była diametralna – wręcz szokująca. Przestałam też robić sama z siebie w pieluchę. Nawet to zaczęłam kontrolować. Pomimo że nadal nienawidziłam rzeczywistości, zobaczyłam nagle światło w tunelu. Jeśli uda mi się odzyskać rękę, to wszystko się zmieni. Z ręką mogłabym już być częściowo samodzielna.
Mój brat w końcu się odezwał. Zapytał, czy chcę z nim pójść na most. Na początku zrobiło mi się niedobrze. Nie byłam tam od czasu upadku i nie miałam ochoty już nigdy więcej tam się znaleźć, ale nagle poczułam, że powinnam się z tym zmierzyć.
Ze względu na moje ograniczenia droga zajęła nam ponad godzinę. Most wyglądał jak w mojej pamięci, tyle że był trochę bardziej pordzewiały. Niegdyś świeżo wyryte napisy na barierkach zarosły brązowym nalotem. Soczysty błękit wypłowiał i zaczął przypominać kolorem stal. Tkwiliśmy przez chwilę w milczeniu, po czym Michał niespodziewanie wlazł na barierkę. Jęknęłam coś pod