Siostra — strona 31 z 40

się rozchorowała i w ostatniej chwili odwołała wizytę. Zostałam więc w domu sama. Nikt mi nawet nie włączył telewizora, więc nie miałam nic do roboty poza patrzeniem w okno i nasłuchiwaniem dźwięków pustego domu.

Po południu usłyszałam, że ktoś wszedł do środka. To była Monika. Od jakiegoś czasu miała już klucze do wejściowych drzwi. Przychodziła często do Michała i Jacka, więc rodzice wyrobili jej dodatkową parę. Zdziwiłam się, bo byłam pewna, że nie przyszła do mnie, a Michał był gdzieś poza domem. Usłyszałam, jak wchodzi po schodach i otwiera drzwi od mojego pokoju – to jest, pokoju, w którym mieszkałam, zanim podwinęła mi się noga. Ja leżałam w pomieszczeniu obok, ponieważ do niego dało się wstawić moje skomplikowane, szpitalne łóżko.

Słyszałam, jak wchodzi do środka i kładzie się na łóżku. Leżała na nim przez setkę moich powolnych oddechów. Potem wstała i zeszła na dół otworzyć komuś drzwi. To był Jacek. Dyskutowali o czymś na dole, a potem wbiegli roześmiani na górę, prosto do mojego starego pokoju. Ściany w domu same w sobie były cienkie i słabo tłumiły dźwięki, ale dzięki mojemu wyostrzonemu słuchowi praktycznie widziałam w wyobraźni, co tam robili. Jak się namiętnie całowali. Jak niezgrabnie zrzucali z siebie ubrania. Jak on przekręcił ją na plecy i robił dokładnie to, co chciałam, żeby zrobił mi. Pierwszy raz od upadku poczułam ciarki na plecach. Nie wiem, czy to było tylko w mojej głowie, czy naprawdę przez sekundę jakieś porwane nerwy przepuściły niemrawe wyładowania.