marzyć o tym, by Jacek wsadził mi rękę między nogi.
To nie jest tak, że nie byłam niczego świadoma. Po tym, jak się wreszcie odezwałam i wszyscy zrozumieli, że nie jestem tak do końca warzywem, rodzice zamontowali mi na ścianie telewizor.
Kolejny po oknie prostokąt, przez który mogłam oglądać zewnętrzny świat.
Miałam też urządzenie, za pomocą którego mogłam zmieniać kanały, spoglądając w odpowiednie miejsce. Pierwszy raz od wypadku uzyskałam nad czymś pełną kontrolę, a do mojego mózgu zaczął napływać strumień świeżych informacji.
Wieczorne wiadomości. Programy rozrywkowe. Reality show. Muzyka. Telewizja śniadaniowa.
Na noc rodzice zazwyczaj wyłączali mi telewizor, ale czasami, kiedy byli na jakiejś imprezie albo po prostu zapominali, grał aż do rana. Wtedy też niektóre z kanałów dostarczały mi edukacji na tematy, o których nigdy wcześniej nie miałam głębszego pojęcia.
To był kolejny cios w plecy. Uderzyła we mnie fala — wręcz tsunami — żalu, zazdrości, wściekłości za tym, czego nie było i nie będzie mi już dane przeżyć.
Lata bezczynnego leżenia w łóżku wymazały z mojej głowy rzeczywisty obraz świata. Zapomniałam, ile ma do zaoferowania normalne życie, bo moje sprowadzało się jedynie do patrzenia.
Chciałam mieć tak wiele, ale w tamtej chwili pragnęłam jedynie Jacka. Co gorsze,