Siostra — strona 22 z 40

widziałam ludzi, którzy już nawet z tym sobie nie radzili. Prawdziwe warzywa. Tkanki o kształcie człowieka. Sama nie czułam się najlepiej, ale na ich miejscu pewnie całkowicie postradałabym zmysły.

Mogłam zamknąć oczy, ale i tak wszystko słyszałam. Z nimi nie mogłam już nic zrobić.

Szybko zorientowałam się, że gdy udawałam sen, ludzie traktowali mnie jak martwą i bez skrępowania rozmawiali w mojej obecności o wszystkim. Pielęgniarki obgadywały lekarzy, lekarze ordynatora, a ordynator wszystkich pozostałych. Życie codzienne, polityka, romanse i tragedie. Nic nie było tematem tabu. Nawet mój nieszczęsny stan, o którym lekarze dyskutowali z wielką pasją. Okazało się, że byłam dla nich szalenie interesującym przypadkiem.

— Czegoś takiego jeszcze nie widziałem — mówił jeden.

— Tak niefortunnie upaść, to trzeba mieć wyjątkowego pecha — mówił drugi.

Przypadek jeden na milion. Całkowity paraliż pozostawiający minimum kontroli nad ciałem. Jedynie tyle, bym mogła przeżyć, choć z mojej perspektywy to wcale nie było życie.

Mijały dni, tygodnie, miesiące. W końcu wypuścili mnie do domu, to jest – wywieźli na wózku. Wszystko słyszałam i wszystko widziałam, ale nie odzywałam się nawet słowem. Czasami, gdy leżałam bezwładnie na nowym, skomplikowanym łóżku, patrzyłam przez okno na liście drzew i próbowałam coś powiedzieć. Nie było łatwo, ale udawało mi