że czuję śliską teksturę pod opuszkiem palca. Zanim zapadł zmrok, udało mi się nawet zgiąć lekko staw.
W mojej głowie panował huragan myśli. Nienawiść i obrzydzenie w stosunku do Moniki i Jacka mieszały się z fascynacją i nadzieją na powrót do minimum normalności. Jeśli mogłam poruszyć palcem, to czy dałabym radę kiedyś zacisnąć pięść? Czy udałoby mi się samej przekręcić na drugi bok? Zaczęłam sobie wyobrażać, że w końcu odzyskuję część władzy nad swoim ciałem. Że jestem w stanie sama zapakować się na wózek i pojechać, gdzie mi się tylko podoba. Wizja ta rozlała się po moim ciele jak gorąca czekolada. Poczułam nadzieję, z którą nie miałam kontaktu od wielu lat. Może jednak nie będę tak gniła przez całe życie? Może coś jednak się poprawi? Dzięki tym myślom utrzymywałam się jeszcze w poczytalności.
Starałam się nienawidzić Jacka, ale na jego widok nadal czułam przyjemne mrowienie. Prawda była taka, że nie był mi nic winien. Nie mógł wiedzieć, co do niego czuję, i na pewno nie wiedział, że byłam w pokoju obok, kiedy rozdziewiczył moją kuzynkę. To nie jego wina, że przekreśliłam swoje życie, wdrapując się na barierkę.
Ale czy na pewno?
Po sytuacji z Jackiem dopadła mnie