Siostra — strona 23 z 40

się od czasu do czasu wymówić coś na tyle wyraźnie, by ktoś wyczulony dał radę to zrozumieć. W obecności innych trzymałam jednak gębę na kłódkę. Wydaje mi się, że robiłam tak ze złości na rzeczywistość. Chciałam, żeby myśleli, że mnie już tutaj nie ma. Tak było łatwiej dla wszystkich.

Brat często przesiadywał przy moim łóżku. Patrzył głównie przez okno. Na mnie rzadko spoglądał. Myślał, że nie widzę, jak odruchowo odwracał wzrok. Ja jednak widziałam wszystko.

Całymi dniami nie miałam nic innego do roboty niż obserwowanie prostokątnego skrawka rzeczywistości za szybą. Znałam każdy liść na drzewie. Każde pióro na każdym z ptaków. Mój wzrok był jak wzrok sokoła, mój słuch jak słuch nietoperza. Docierał do mnie każdy trzask, każde skrzypnięcie. Po dźwiękach kroków potrafiłam rozpoznać, kto właśnie wchodził do domu, kto przechodził obok mojego pokoju.

Wiedziałam, że mój brat często stawał pod drzwiami i tkwił tak przez kilka minut, po czym znikał. Jakby nie miał odwagi wejść do środka. Wcale mu się nie dziwiłam. Z każdym dniem coraz mniej przypominałam siebie. Coraz bardziej zmieniałam się w żywe zwłoki.