Na placu pojawia się wujek Jurek z ciotką Grażyną. Witają się z wujkiem Jackiem i ciotką Basią. Szczerzą rzędy pożółkłych zębów, ściskając przy tym kolejne, żylaste dłonie. Potem zakładają na twarze maski powagi.
Wujek Jarek i wujek Jacek mają prawie identyczne, grafitowe krawaty w szare paski. Pocą się w identycznych, antracytowych garniturach. Ciotka Basia i ciotka Grażyna przyszły w czarnych kostiumach za małe o co najmniej jeden rozmiar.
Obie pocierają powieki, usuwając z nich nieistniejące łzy. Myślą, że tego nie widzę, ale ja widzę wszystko. Mam wzrok jak sokół, chociaż nikt o tym nie wie.
Wujkociotki podchodzą bliżej matki i ojca. Wymieniają grzeczności. Potem ściskają mi dłoń, jakby to miało znaczenie. Mruczę pod nosem kilka słów, a oni udają, że wszystko rozumieją.
Mój brat Michał urodził się rok przede mną. Równo co do dnia. Wyglądaliśmy jak bliźniaki i zawsze, gdy pojawialiśmy się w nowym towarzystwie, tak nas traktowano. Rodzice musieli wyjaśniać, że pomiędzy nami jest tak naprawdę rok różnicy.
Wygląd i dzień urodzenia to były jedyne podobieństwa między nami. Brat, w