Ziterowani — strona 11 z 40

pracy rozchodzimy się z Bartkiem na parkingu. Staję przed czarnym BMW – tym razem na pewno moim – i łapię za klamkę. Obracam się ciałem w stronę szarego Audi, do którego wsiada Bartek. Po chwili odjeżdża z parkingu, a ja, nadal tkwiąc przed swoim autem, macham mu na pożegnanie. Kiedy znika za rogiem, odchodzę od wozu i ruszam w stronę kawiarni. Spoglądam na zegarek. Mogę jeszcze trochę przedłużyć rozłąkę z rodziną.

W lokalu nie ma zbyt wielu osób, ale i tak muszę stanąć w kilkuosobowej kolejce. Zrobił się zator, bo jakiś ciemnoskóry obcokrajowiec próbuje nieskutecznie zamówić kawę machając rękami. Patrzę na tablicę z rozpiską menu, którą znam już na pamięć, po czym wracam wzrokiem w przestrzeń kawiarni. Widzę śmiejącą sie parę studentów. Jakaś starsza pani z małym pieskiem na kolanach łyżeczkuje szarlotkę. Młoda dziewczyna stuka palcami po klawiaturze laptopa, a siwy dziadek siedzący obok męczy sernik migdałowy. W rogu sali, przy małym stoliku, popija kawę ciemnowłosy facet w moim wieku. Nasze spojrzenia przecinają się.

— Dzień dobry — mówi baristka.

Ignoruję ją wpatrując się w gościa.

— Co podać? — pyta po sekundzie wahania.

Spoglądam w końcu na nią i proszę o latte na normalnym mleku. Potem wracam wzrokiem w stronę menu nad ladą. Coś mi jednak nie daje spokoju. Znowu rozglądam się ukradkiem po sali i wracam wzrokiem do gościa w rogu. Dociera do mnie, że to jednak możliwe. To on. Włosy nagle jeżą mi się na plecach. Nie mogę w to uwierzyć.