życiu. O mojej mikro-kawalerce i wyrobionej kanapie. O wieczorach spędzonych na oglądaniu filmów albo słuchaniu podcastów. Wychodzi na to, że tak naprawdę nigdy nie mogłem wygrać. Mój los w każdych okolicznościach jest przegrany.
Szukałem w internecie informacji o podobnych przypadkach do mojego. O ludziach, którzy też po śmierci przenieśli się w czasie albo trafili do alternatywnej rzeczywistości. Znajduję trochę informacji, ale żadna z nich nie wydaje się prawdziwa. Są jakieś posty, jakieś dziwne historie. Są ludzie, którzy nagle zaczęli przypominać sobie rzeczy z innego życia. Brzmi to jednak jak fikcja. Zwykła podpucha, żeby nabić wyświetlenia i kliknięcia.
Z drugiej strony, czy moja historia brzmiałaby prawdopodobnie, gdybym ją opisał i wrzucił na jakieś forum?
Szukałem informacji naukowych. Jakichś teorii albo badań. Hipotez. Są pewne poszlaki. Całe prace na kilkaset stron. Artykuły. Niestety to nie moja liga. Nie jestem aż tak inteligentny, żeby to zrozumieć w pełni, a co dopiero jakoś wykorzystać.
Staram się nie poddawać, ale szybko tracę zainteresowanie. Wolałbym po prostu spotkać się z Michałem i pogadać. Może mógłby mi coś poradzić. Powiedzieć, jak się z tego wszystkiego wyrwać.
Jest typowa sobota. W planach park zabaw dla dzieci i odpoczynek na świeżym powietrzu. Marcelina od rana lata po mieszkaniu jak poparzona. Krzyczy, że chce już jechać. Szybko, szybko, zbierajmy się. Staram się przyjmować to ze spokojem. Nic już nie jest w stanie wyprowadzić