Na pewno mnie nie pamięta — myślę.
On jednak uśmiecha się na mój widok, tak jak wtedy, gdy spotkaliśmy się po raz pierwszy. Rozpoznał mnie. Jestem tego pewien. Zastanawiam się, co robić. Kiedy baristka podaje mi latte, postanawiam zaryzykować i ruszam na koniec sali, do stolika, przy którym siedzi Michał.
Pierwszy raz spotkaliśmy się na początku roku szkolnego, w szkole średniej. Z mojej nowej klasy nie znałem nikogo, ale wcale mi to nie przeszkadzało. Stałem z boku sam, starając się wtopić w las czarnych marynarek, białych koszul i połyskujących pantofli. Michał podszedł bliżej, spoglądając na mnie z ulgą, jakbym odnalazł się po długich poszukiwaniach.
— Siema — powiedział, wyciągając rękę w moją stronę. — Jesteś z klasy C?
Zdezorientowany, odruchowo uścisnąłem jego dłoń i odburknąłem, że tak.
— Spoko. Jestem Michał — odpowiedział, szczerząc szeroko zęby.
Tak się poznaliśmy, a w niedługim czasie też zaprzyjaźniliśmy. Był moją odwrotnością. Rozgadany i charyzmatyczny, świetnie sobie radził w każdej sytuacji. Bardzo dobrze się uczył i znał nieskończoną ilość ciekawostek. Czasami miałem wrażenie, że wie wszystko, niczym stary człowiek, który przeżył ponad sto lat.
Wszyscy go uwielbiali i z każdym potrafił się dogadać, ale najbardziej lubił spędzać czas w moim towarzystwie. Zapytałem go pewnego razu, czemu w ogóle się ze mną zadaje.
— Bo