Ziterowani — strona 25 z 40

zastaję niespodziewanie Bartka. Jest w towarzystwie Wioli, która na mój widok wyciąga dłoń spod ramienia mojego kumpla.

— O — mówi idiotycznym tonem rzekomy przyjaciel. — Co ty tu robisz? — pyta z nieszczerym uśmiechem na ustach.

Mam to gdzieś. Pewnie, gdyby to było moje prawdziwe życie, stanąłbym jak wryty i przeszył go badawczo wzrokiem, ale w obecnej sytuacji jest mi wszystko jedno.

— Sorry — mruczę pod nosem. — Spieszę się — dodaję, po czym szybkim krokiem opuszczam lokal.

Po wyjściu rozglądam się w każdą stronę, ale Michał zniknął bez śladu. Spaliłem ostatnią szansę na uzyskanie odpowiedzi. Znowu nie wziąłem od niego żadnego kontaktu. Może mógłbym go znaleźć w sieci, ale wątpię, by się do mnie odezwał. Zachowywał się dziwnie. Jest jakiś powód, dla którego nie chciał mi wszystkiego wyjaśnić.

Już w progu słyszę wrzaski Marceliny. Znowu nie chce jeść. W pokoju zastaję Malwinę. Na jej bluzce tkwi mozaika gotowanej marchewki i ziemniaków. Stoi nad naszą córką ze wściekłą miną.

— Rzuciła we mnie jedzeniem. — Słyszę na przywitanie. — Uwierzysz w to!?

Wzdycham głośno, po czym proszę Malwinę, aby się uspokoiła.

— Zrób coś, bo nie wytrzymam — warczy na mnie.

Czy ja naprawdę o tym właśnie marzyłem? — pytam się w myślach.

Wchodzę do przedpokoju, rozbieram się, a potem wracam na pole bitwy. Córka