przestaję resetować życie - tak to teraz nazywam. Odkręcanie rzeczywistości jest uzależniające jak palenie. Pierwszy szlug, drugi, trzeci i nagle tracisz rachubę. Po kilku paczkach już nawet ich nie liczysz.
Życie toczy się dalej w nieokreślonym kierunku. Tym razem wróciła Marcelina, ale jest trochę starsza i nie marudzi, a ja znowu jestem grafikiem, więc sytuacja jest przynajmniej akceptowalna. Bartek pracuje ze swoją żoną - Wiolą. Idziemy w weekend na obiad. Nie wiem, co z tego wyniknie. Korci mnie, aby podpytać, co z jego poprzednią wybranką. Czy w ogóle przewinęła się przez jego życie? Czy kiedykolwiek ją poznał?
Łapię się na tym, że zaczynam uciekać. Wieczorami, zamiast iść do łóżka z Malwiną, spędzam czas przed telewizorem. Oglądam głupie filmy, po kryjomu doprawiając się przy tym piwem. Niesamowita jest siła złego nawyku. Potrafi człowieka dopaść nawet w innym życiu.
Czasami zmyślam jakiś powód i zostawiam samochód żonie. Mówię, że muszę odebrać po drodze nieistniejącą paczkę albo załatwić wyimaginowaną sprawę. Wychodzę wtedy wcześniej. Wkładam słuchawki w uszy i ruszam piechotą, słuchając kolejnego odcinka mojego ulubionego podkastu.
— Witamy was, drodzy słuchacze, w Stanach Nieokreślonych — mówi prezenter. — Słyszeliście nową teorię o powstaniu wszechświata? Podobno kiedyś zamiast rozszerzać, zacznie się kurczyć. W końcu ulegnie całkowitej kompresji i wybuchnie, tak jak to zrobił na początku. Cała historia powtórzy się na nowo. Urodzisz się, zdasz szkołę, ożenisz i umrzesz,