Ziterowani — strona 38 z 40

mu nie uwierzył.

Marek mówi, że zadał jej pytanie i – po nadzwyczajnie długiej przerwie – otrzymał odpowiedź.

— Teoria jest prawdziwa — tłumaczy. — Kiedy umierasz, to naprawdę znikasz z rzeczywistości i przestajesz istnieć do czasu, aż wszechświat powstanie na nowo. Miną eony, ale z twojej perspektywy to będzie jak mrugnięcie.

W końcu zaczynam rozumieć, na czym to polega.

— Byłeś kiedyś pod narkozą? — pyta Marek.

— Tak — odpowiadam.

— No to wiesz, jak to wygląda. Patrzysz na pielęgniarkę, a potem teleportujesz się na salę pooperacyjną. Dla ciebie to jak sekunda, ale w rzeczywistości ucieka ci kilka godzin.

Jego wyjaśnienia przerażają mnie i fascynują jednocześnie.

— Więc po prostu odradzam się za każdym razem na nowo? — pytam.

— Nie do końca. Te iteracje dzieją się w nieskończoność. Nie można stwierdzić, ile ich już minęło, ale liczba sama w sobie nie ma znaczenia. Istotne jest to, że prędzej czy później następuje każda możliwa kombinacja. Jak z losowaniem lotto, przy odpowiedniej ilości losowań wypadnie każde możliwe ułożenie piłeczek, nawet od jeden do sześć.

— Po kolei? — pytam. — Było kiedyś takie losowanie?

— Tak — odpowiada po chwili. — I wbrew pozorom, szansa na to jest taka sama, jak przy każdej innej kolejności.

— Niemożliwe — mruczę pod nosem.