jestem szoku.
— Szczerze mówiąc miałem zamiar pana zignorować, ale kiedy przeczytałem o maszynie, zamurowało mnie. Co pan o niej wie?
Odpowiadam, że niewiele. Tyle tylko, że wspominał o niej w jednym ze starych odcinków.
Po drugiej stronie następuje cisza. Sprawdzam, czy prezenter się nie rozłączył.
— Chodzi o to — mówi mi lekko zdenerwowanym tonem — że ja nigdy o niej nie wspominałem. W żadnym z programów nie ma o niej nawet słowa.
Po plecach przechodzą mi ciarki. To kolejna różnica, której nie byłem świadomy. Widocznie w tej iteracji nie było wzmianki o maszynie w Stanach Nieokreślonych. Tłumaczę to prezenterowi.
— Szczerze — odpowiada. — Normalnie bym panu nie uwierzył, ale odkąd doświadczyłem maszyny, wszystko jest już dla mnie możliwe.
Czuję potężną ulgę. W końcu znalazłem kogoś z kim mogę pogadać. Jakbym żył na bezludnej wyspie i nagle zobaczył statek na horyzoncie. Śmieję się niezręcznie i przyznaję, że mam dokładnie takie same odczucia. Dla mnie też wszystko jest już możliwe. Pytam, czy udało mu się coś ustalić. Czy ma dla mnie jakieś odpowiedzi.
— Siedzi pan? — Słyszę w słuchawce.
— Siedzę — odpowiadam. — I przejdźmy może na ty — proszę.
Prezenter zaczyna mówić o maszynie. Tłumaczy pokrótce zasady jej działania, chociaż mało co z tego rozumiem. Tym razem ja muszę przyznać, że normalnie bym