za debilne pytanie.
— Hej — odpowiada Michał, szeroko się uśmiechając. Gestem ręki wskazuje krzesło naprzeciw.
Siadam. Przez chwilę patrzymy tylko na siebie. Nie wiem, co mam powiedzieć.
— I jak ci się wiedzie? — pyta Michał, przełamując ciszę w momencie, kiedy zaczynała być już niezręczna.
— Dobrze — odpowiadam. — Ożeniłem się z Malwiną. Pamiętasz ją?
— Jak mógłbym zapomnieć — odpowiada, przeszywając mnie wzrokiem. Delikatny uśmiech nie schodzi mu z twarzy. Zaczynam się denerwować.
— Mamy córkę. Marcelinę. Pięć lat — wyjawiam.
Michał kiwa głową, przybliżając do ust filiżankę kawy.
— Jesteś zadowolony? — pyta.
Dziwnie mi to brzmi, ale nie mogę stwierdzić dokładnie czemu.
— Tak. Jestem.
Michał odkłada filiżankę.
— Nieprawdopodobne, co? — pyta.
Po plecach przechodzi mi stado mrówek.
— Co masz na myśli?
Michał zamaszystym gestem przedstawia wnętrze lokalu.
— To — mówi. — To wszystko. Ten lokal. Ci ludzie. Wszystko wygląda tak samo, jak poprzednio, a jednak całe twoje życie uległo przemianie. Nagle jesteś w miejscu, w którym dokładnie chciałeś być, chociaż nie miałeś na to już szansy.
Przełykam